Grzeczna młodzież to nie jest muzyka śmierdząca polityką, to muzyka prostych ludzi, takich jak my! rewolucja dawno zdechła, świata nic nie zmieni, bo w jego destrukcji jest za duży zysk! grzeczna młodzieży, zapatrzona w telewizję, ogłupiona trendami zachodnich klas! jeśli chcecie posłuchajcie, powiem coś miłego, od początku do końca będę pierdolił Was! jeśli będę chciał, będę krzyczał na całego, nikt z takich jak Ty, nie zamknie mi ust! możesz walczyć, możesz krzyczeć i tak to nic nie zmieni, bo prędzej czy później ktoś pociągnie za spust! grzeczna młodzieży, zapatrzona w telewizję, ogłupiona trendami zachodnich klas! jeśli chcecie posłuchajcie, powiem coś miłego, od początku do końca będę pierdolił Was!
| I dlatego właśnie nie każdy anarchista musi być punkiem, nie każdy skinhead musi być naziolem, nie każdy rastaman musi mieć dredy, lecz każdy tępy wieśniak może być idolem! i dlatego właśnie nie wierzę w nikogo, kto gada mi jak trzeba żyć! moja droga pozostanie moją drogą, a Ty jeśli chcesz, to wyliż mi rzyć! nie każdy metalowiec musi mieć pióra, nie każdy harlejowiec musi mieć harleya, nie każda tania dziwka chodzi w miniówie, lecz każdy tępy wieśniak możne się sprzedać! i dlatego właśnie nie wierzę w nikogo, kto gada mi jak trzeba żyć! moja droga pozostanie moją drogą a Ty jeśli chcesz, to wyliż mi rzyć! |
Martwe ciała budzisz się co rano, raczysz usta kawą, żona zrobi tosty, Twój tryb życia prosty. żyjąc sobie lekko, pijąc świeże mleko, nie potrafisz przyjąć tego, że do pracy masz daleko! Wasze martwe dusze! ich martwe ciała! niebo jasne nocą, nie, nie magii mocą, czołgi z Waszyngtonu, spokój w Białym Domu. gwiazdy na sztandarze, dzisiaj Wam pokażę, jak te gwiazdy białe, krew pokrywa całe! nuklearna wojna i kontrola zbrojna. pada deszcz czerwieni, brudząc skórę ziemi. rzeki czarnej ropy, pomoc z Europy, strzelają moździerze, co kto może bierze! | MEBP dzień się zaczyna, słońce już wstało, ludzie gdzieś pędzą, nam ciągle mało! życie nie po to, by topić je w smutkach, zwłaszcza wtedy, kiedy leje się wódka! widać już z dala twarze kompanów, słychać muzykę i strzały szampanów! wisi w powietrzu zapach zabawy, dziś już nową imprezę zaczynamy! to właśnie Maniowy Ekipa Biba Party! bez Was chłopaki świat gówno warty! żyjemy przecież po to, by dobrze się bawić, a smutki i troski gdzieś z tyłu zostawić! zamiast pokory, wolimy smak piwa, ten kto radosny zawsze wygrywa! piwo, muzyka, zabawa i śmiech, smutek i płacz już dawno porósł mech! zostawmy płacz emo pedałom, będziemy krzyczeć: mało! mało!! mało!!! |
Na krwi niepotrzebne mi do szczęścia, Twoje przykazania, Twoje słowa o dobroci, o wolności wybierania! twierdzisz, że mogę wybierać co zechcę, jednak kiedy się sprzeciwię zrobisz ze mnie mordercę! jesteś moim wrogiem i nikt tego nie zmieni, jestem panem swoich myśli na niebie i na ziemi! mówisz o pokoju, prawisz o miłości, jednak kiedy się sprzeciwię nie powstrzymasz się od złości! mówisz nie zabijaj, to jest zakazane, lecz przypomnij sobie na czym Twe imperium zbudowane! jesteś moim wrogiem i nikt tego nie zmieni, jestem panem swoich myśli na niebie i na ziemi! | Nowe obietnice zawsze na jesień, co cztery lata, mamy znów nowego kandydata! nowe przysięgi, nowa obłuda, trochę pościemnia i mu się uda! nowe obietnice, stare poczynania! jutro ma być lepiej, każdy umie gadać! mniejsze bezrobocie, obiady dla ubogich, zagłosuj na mnie teraz, a karierę zrobisz! miliony polskich złotych z państwowej skarbnicy przepierdolą na wyborach nasi politycy! nowe obietnice, stare poczynania! jutro ma być lepiej, każdy umie gadać! wciskają głupoty, wciskają nadzieje, potem tłumaczą, że nie wiedzą co się dzieje! nikt nie mówi wtedy za czyje pieniądze są zaspokajane ich jebane żądze! nowe obietnice, stare poczynania! jutro ma być lepiej, każdy umie gadać! |
Papaj huligan Papaj był dzielnym marynarzem, nosił ciężkie buty i tatuaże! chodził na koncerty, szalał nocami, biegał w czarnej skórze nabitej ćwiekami! wydzierał ryja w miejscowej kapeli, śmierdział rybami nawet po kąpieli! na jego blizny leciały laski, gdy bił kogoś po ryju to leciały drzazgi! lubił słuchać ska i pić dużo piwa, gdy wchodził do knajpy, nikt go nie zatrzymał! szanowali go wszyscy na jego dzielnicy, potrafił się bić i rządził na ulicy! teraz kiedy już młodość przeminęła, on dalej nie myśli o pójściu do nieba! znów założy glany, odpali fajkę, umrze na ulicy jak prawdziwy fighter! | Ring patrzę na to nasze życie, widzę ciąg biegnących dni. słońce wstaje i opada, czasem sił zabraknie mi! ktoś przychodzi, ktoś odchodzi, zostawiając wszystko tu. coś się kończy, coś zaczyna, ranek kończy przestrzeń snu! RING! wstań i walcz! RING! podnieś się! RING! otrzyj płacz! RING! dokończ grę! nieraz byłem już na deskach, jednak coś kazało wstać. podnieść głowę zadać ciosy, i odeprzeć nowy strzał! by nie dostać nożem w plecy, aby nie poddawać się. wygra ten kto jest silniejszy, więc się podnieś, dogoń mnie! |
To my to my! dzieci robotniczej masy. to my! skazani na dzisiejsze czasy. to my! dzieci buntowniczych lat, i nasze dusze jak kwitnący kwiat! to my! znamy smak pięści na zębach. to my! w żyłach wciąż gorąca krew. to my! rodem z zadymionej knajpy, znamy smak miłości, kłamstwa i łez! jesteśmy sobą! będziemy trwać! będziemy walczyć! zdobywać świat! to ja! bez nadziei patrze na życie. to ja! kiedyś marzyłem o szczycie. to ja! kiedyś mi przeszły marzenia, nie mogę wzniecić już tego płomienia. to ja! zbuntowany głośny krzyk. to ja! działa na mnie tylko czas. to ja! będę żył swymi prawami, pytasz dlaczego?! bo żyję raz! jesteśmy sobą! będziemy trwać! będziemy walczyć! zdobywać świat! | TV patrzysz w telewizor, widzisz ten sam obraz, banda skurwysynów coś pierdoli do nas. mówią piękne słowa, pięknie wyglądają, jedna wielka bzdura, niech już spierdalają! wyłącz telewizor, nie słuchaj tych skurwieli! usiądź z nami w barze, to cię rozweseli! afera za aferą, goni aferę, w niedzielę modlą się gorliwie w kościele. dają dobry przykład, głupoty i złodziejstwa, śmieszą mnie ich plany i strategia wiejska! wyłącz telewizor, nie słuchaj tych skurwieli! usiądź z nami w barze, to cię rozweseli! jedna wielka mafia, większa niż policja, jebie nas ich zdanie i chora ambicja. szczerze mam ich dosyć, jebie mnie co mówią, jebie mnie co myślą, o czym ciągle trują! wyłącz telewizor, nie słuchaj tych skurwieli! usiądź z nami w barze, to cię rozweseli! patrzysz w telewizor, widzisz ten sam obraz, banda skurwysynów coś pierdoli do nas. mówią piękne słowa, pięknie wyglądają, jedna wielka bzdura, niech już spierdalają! |
W biegu dni nie mamy pieniędzy, nie znamy się na modzie. nie kręcą nas sterydy i ludzie silni w mordzie. nie trzeba nam najnowszych hitów z MTV, umiemy żyć bez tego, z uśmiechem w biegu dni! siedzimy na ławce, łoimy browary! mamy swoje zdanie, nie słuchamy mamy! życie daje nam podstawy aby olać je, raz jest gorzej, a raz lepiej każdy o tym wie! potrafimy cieszyć się złotym blaskiem słońca. oblewać się browarem i cieszyć bez końca. tańczyć aż do rana, przy ostrych gitarach, spędzać czas wesoło, do białego rana! siedzimy na ławce, łoimy browary! mamy swoje zdanie, nie słuchamy mamy! życie daje nam podstawy aby olać je, raz jest gorzej, a raz lepiej każdy o tym wie! jak to bywa w życiu, czasem przyjdzie gorszy czas. nie wszystko się układa, jakiś problem ściśnie nas. lecz wiemy o tym dobrze, że nie jesteśmy sami, bo idziemy przecież wspólnymi drogami! siedzimy na ławce, łoimy browary! mamy swoje zdanie, nie słuchamy mamy! życie daje nam podstawy aby olać je, raz jest gorzej, a raz lepiej każdy o tym wie! | Zabawa kiedy słońce mocno świeci i roboty przyjdzie kres, wychodzimy na ulicę, aby piwa napić się! każdy idzie uśmiechnięty, każdy czuje duży luz, nie przejmując się przyszłością, dziś zabawa rządzi tu! Każdy idzie w swoją stronę patrząc na stracony czas! życie na wysokiej fali zadowala nas!! ciężkie buty biją w asfalt, rock 'n' rolla grają nam, wszyscy ludzie krzywo patrzą, babka krzyczy; „co za cham!” browar leje się litrami, on uleczy gardło me, aby śmiało się bez przerwy i umiało krzyczeć NIE! Każdy idzie w swoja stronę patrząc na stracony czas! życie na wysokiej fali zadowala nas!! |
Zawsze do przodu pędzą chmury po szkarłatnym niebie, suchy liść samotnie wisi na drzewie! zmęczone ręce jeszcze pracują, nowe twarze znowu więcej obiecują! a my biegniemy w tym wszystkim przed siebie! w radości i smutku, szyderstwie i gniewie! idziemy przed siebie, jak wskazówki zegara, w którym żadna godzina nigdy nie jest taka sama! jedziemy po torach wagon za wagonem, niby tym samym, a oddzielnym torem! a my biegniemy w tym wszystkim przed siebie! w radości i smutku, szyderstwie i gniewie! | |